Champix - lek pomagający rzucić palenie. Pacjent: biały mężczyzna w wieku 32 lat, palę od 14 lat. Na starcie terapii (21. września 2009): 30 papierosów dziennie, waga: 65 kg Na końcu terapii (21. grudnia 2009): nie palę, waga: 71 kg :-) Update: po 8 miesiącach bez papierosa zacząłem znowu palić. Update: znowu zaczynam brać Champix (19. lipca 2010). Update: tym razem się nie udało, od 15. września znowu palę. Update: 30. lipca 2011 - ponownie zaczynam brać Champix
niedziela, 28 lutego 2010
5 miesięcy
Nie palę! To już prawie 5 miesięcy. Kompletnie zapomniałem o papierosach. Nawet wyjście na imprezę, alkohol i palacze wokół nie skłaniają mnie do zapalenia. Nie mam z tym żadnego problemu. Cieszę się, że śmierdziuch odszedł już na dobre. W życiu mogę skupić się na przyjemniejszych czynnościach, np. bardziej udzielam się sportowo. Pełny sukces :-) Pozdrowienia dla wszystkich rzucających!
czwartek, 21 stycznia 2010
Najgorsze mam chyba za sobą
To pierwszy post w tym roku, ale napiszę krótko. Nie palę nadal i najgorsze mam już chyba za sobą! To już przeszło 3 miesiące. Nie mam zamiaru wrócić do nałogu. W ogóle mnie nie ciągnie do fajek, życie stało się lepsze :-) Co prawda mam dni kiedy pomyślę jakby z tęsknotą o papierosach, w końcu paliłem ponad 10 lat, ale myśli takie znikają w mig i coraz rzadziej takie myśli mnie nachodzą. Champix to rewelacyjny lek i polecam go każdemu kto chciałby zerwać z nałogiem, a inne sposoby zawiodły. Lek ten powinien być refundowany przez NFZ. I tak państwu się zwróci, bo leczenie chorób powstałych na skutek palenia jest znacznie droższe.
wtorek, 29 grudnia 2009
To jednak nie koniec
Jestem ok. 3 tygodnie bez Champixu i muszę powiedzieć, że nie jest łatwo. Święta jakoś przeżyłem, ale teraz z dnia na dzień brakuje mi papierosów!!! Już w trakcie świąt o nich myślałem. Zaczynam zastępować je innymi używkami, piję więcej kawy, piwa i wódki, znowu więcej jem. Popadam w jakiś obłęd. Jasna cholera, chce mi się palić! Nie mam co prawda ciężkich objawów odstawienia takich jak wcześniej kiedy chciałem rzucić silną wolą, ale czegoś mi bardzo brakuje, kiedy mam zajęcie to jeszcze jakoś daję radę, ale wystarczy chwila luzu i już dopada mnie myśl o papierosie. Czuję pustkę, jakbym stracił coś bliskiego, coś mojego... To jest cholernie przykre kiedy po prawie 4 miesiącach niepalenia okazuje się, że to jednak nie koniec problemów z rzucaniem i nałóg powraca jak nocna zjawa... cholera, nie wiem co robić. Już mi nawet przeszło przez myśl, żeby pójść do kiosku, kupić paczkę ulubionych L&M Super Light i zapalić!
środa, 16 grudnia 2009
Bez Champixu
Dzisiaj minął czwarty dzień bez Champixu. Nie palę nadal. Nie powiem, że nic się nie działo. Pierwszego i drugiego dnia po odstawieniu było najgorzej. Czegoś mi brakowało, niekoniecznie papierosów, ale czułem głód, jakieś niezaspokojenie, kilka razy nawet pomyślałem, żeby zapalić. Nie miałem typowych objawów głodu nikotynowego, ale ciągle myślałem o dostarczeniu sobie czegoś co mnie uspokoi (ostatecznie było to piwo). Jakoś przeżyłem te dwa najgorsze dni i z dnia na dzień jest lepiej aczkolwiek nie jest tak łatwo jak było z Champixem. Działa tutaj pewnie też autosugestia "nie biorę już czegoś co pozwalało mi nie palić to na pewno będzie gorzej przeżyć bez papierosa". Trzymam się jednak w tym niepaleniu i do zapalenia mi daleko. Cieszę się jednak niezmiernie, że bardzo szybko zaczynam wychodzić z podłego nastroju jaki wywołał u mnie Champix. Odzyskuję siły, apatia mija, dolegliwości żołądkowo-jelitowe ustępują, zaczyna mi się chcieć :-) Biorąc te aspekty pod uwagę czuję się zdecydowanie lepiej niż w trakcie terapii. To też spowodowało, że zrezygnowałem z dodatkowej czterotygodniowej terapii, a jeszcze pierwszego dnia po zakończeniu brania Champixu myślałem, że to będzie konieczne, że nie dam bez niego rady. Nie chcę już tego złego samopoczucia i tych wszystkich czampiksowych dolegliwości, bez nich jest mi o niebo lepiej :-)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)